CZEGO NIE MÓWIĆ CIĘŻARNEJ KOBIECIE?

Oto i jest! Chyba najbardziej wyczekiwany post w historii bloga ☺ Jakby tego było mało, to pierwszy post napisany we współpracy z Wami! Sama nie dałabym rady!

Przyznam, że niemałym zaskoczeniem było dla mnie to, jak dużo reakcji i odpowiedzi otrzymałam od Was. Nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że na moją Instagramową prośbę o podesłanie przykładów zachowań otoczenia, które „najbardziej irytują ciężarne kobiety”, skrzynka rozgrzeje się niemal do czerwoności. Dziękuję Wam za to!

Myślę, że takie posty jak ten, uświadomią wielu mamom, że nie muszą godzić się na pewne zachowania otoczenia, ale przede wszystkim dadzą im poczucie, że nie są same. Jednak wpis ten kieruję głównie do wszystkich „życzliwych” – może zobrazuje, jak niektóre pytania i zachowania mogą negatywnie wpłynąć na samopoczucie ciężarnych.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że jeśli nie przeszkadza Ci głaskanie po brzuszku przez obcych ludzi, ciągłe dopytywanie o termin porodu, wróżenie płci z Twoich pryszczy na twarzy, ani komentowanie wielkości Twoich piersi – zazdroszczę wyrozumiałości <3 , ale też zachęcam, abyś nie czytała dalszej części tego posta. Zapraszam natomiast abyś zerknęła na wpis o ubieraniu się w ciąży, który napisałam kilka dni temu, może przypadnie Ci do gustu?

 

Wszystkie inne Panie, które czy to przez buzujące hormony, czy przez częstotliwość pojawiania się wspomnianych wyżej zjawisk, łączą się ze mną w bólu zapraszam do lektury.

Gdy okazuje się, że kobieta jest w ciąży, zaczyna otrzymywać różnego rodzaju komplementy, wskazówki, porady na temat tego nowego etapu w jej życiu. Większość z nich jest raczej niegroźna, a każda przyszła mama rozumie, że wynikają z troski otoczenia czy też z dobrych intencji. Niestety pojawiają się wśród nich i takie, które doprowadzają ciężarne do szału i gdy je słyszymy mamy ochotę postąpić jak Taco Hemingway w piosence „Gdybyś nie istniała” tzn. „… jestem tak zły. Rzuciłbym butem w Ciebie, gdyby to nie były Air Maxy“.

Post ten kieruję zwłaszcza do tych z Was, które są dopiero na pierwszych etapach ciąży, może pozwoli Wam uniknąć w przyszłości wielu niekomfortowych i stresujących sytuacji. Ciąża to piękny i wyjątkowy okres i warto go przeżyć i wspominać jak najlepiej.

Na podstawie Waszych wiadomości (za które jeszcze raz gorąco dziękuję!!!) i własnych doświadczeń, przygotowałam dość subiektywny ranking 14 najbardziej irytujących sytuacji i tekstów, jakie można wygłosić pod adresem ciężarnej. Drogie mamy, edukujmy otoczenie – dzięki temu wszystkim będzie żyło się łatwiej ☺

 

1.DOTYKANIE BRZUSZKA – w tym miejscu trzeba zaznaczyć, że większość kobiet nie ma nic przeciwko, aby po brzuchu głaskał je mąż, przyjaciółki czy bliska rodzina. Dyskomfort pojawia się, gdy robi to obca osoba np. w pracy (to, że mijamy kogoś na korytarzu, idąc po kawę, nie oznacza zaproszenia do macanka) lub dawna znajoma, której nie widziało się 4 lata i przez przypadek spotkało w sklepie, a tym bardziej zupełnie obca kobieta w kolejce.

Wiem, że brzuszek i kryjąca się w nim dzidzia kusi. Ekhm…ale halo, halo! Czy mijając na ulicy innego przechodnia łapiemy go za piersi, głaszczemy po plecach albo smyramy po kolanie? (Nie mówiąc już o łapaniu za inne części ciała ☺) Nie? No właśnie. Wiele kobiet oczekujących dziecka naprawdę tego nie lubi, zwłaszcza że spora grupa osób nawet nie pyta o pozwolenie, tylko od razu wyciąga ręce w wiadomym kierunku.

Jeśli już czujecie nieodpartą potrzebę dotykania brzucha ciężarnej – zapytajcie jej, czy nie ma nic przeciwko. Gwarantuję, że część z nich odpowie, że nie czuje się z tym komfortowo.

 

2.NO TO JAK, KIEDY RODZISZ? Pierwsze, najgorsze (wg Was i mnie) i najczęściej spotykanie, pytanie zadawane ciężarnym. Zawsze mam ochotę odpowiedzieć „no to jak, ile zarabiasz?“. Ponownie, jeśli pytają oto bliskie osoby, wszystko jest ok. Po co jednak obcej osobie taka informacja do życia? Nie uważacie, że to lekkie przekroczenie granic prywatności? Pytając o to chcesz policzyć, kiedy doszło do poczęcia czy po prostu ciężarna już tak gruba, że wygląda jakbym miała urodzić jutro? ☺

Z relacji moich czytelniczek wynika, że to pytanie doskwiera najbardziej, gdy zbliżają się do terminu lub są już po nim. Zatem, drogi ciekawski, jeśli musisz już o coś spytać – spytaj jak kobieta się czuje, albo jakie łóżeczko wybrała dla niemowlaka. Unikniesz niekomfortowej sytuacji.

 

3.ILE JUŻ PRZYTYŁAŚ? Pytanie perełka. Pominę fakt, że nie powinno padać nigdy, w kierunku żadnej kobiety ☺ Jest tak samo niewygodne w ciąży, jak i bez niej. Wiele z Was, moje drogie czytelniczki, pisało, że komentarze odnośnie dodatkowych kilogramów naprawdę boleśnie Was dotykały. Oto kilka spośród tych, które podesłałyście:

– na razie przytyłaś mało, ale w ostatnim miesiącu na bank Cię „wywali“

– takie dziewczyny jak Ty, które przed ciążą ważą mało, w ciąży tyją najbardziej i zawsze są grube

– chyba sobie pofolgowałaś, co?

– oj, od razu widać, że jesteś w ciąży taka buzia okrągła

– chyba zaczęła Ci się zbierać woda

– jaka z Ciebie słodka ciężarówka

Budujące prawda? Hormony, zmieniające się ciało, cera, coraz więcej obowiązków, lęk przed nową rolą. Z tymi wszystkimi problemami ciężarna musi mierzyć się każdego dnia. Uwierzcie mi drodzy czytelnicy, każda kobieta w ciąży wie, że przybyło jej kilogramów. Jedne kobiety w ciąży nie tyją wcale, rośnie im tylko brzuszek, inne od samego początku przybierają na wadze czy to dlatego, że hormony zaczynają wariować, z powodu zbierającej się w organizmie wody czy też dlatego, że robią sobie dietetyczną dyspensę. Niezależnie od powodu i ilości kilogramów – po co to komentować, po co komu taka informacja? W organizmie kobiety rozwija się mały człowiek – dajcie im żyć ☺

 

4.TO NA PEWNO DZIEWCZYNKA, BO ODBIERA URODĘ/ TO NA PEWNO CHŁOPIEC, BO KWITNIESZ … Jednym z ulubionych zajęć osób postronnych jest odgadywanie płci dziecka po wyglądzie/zachowaniu ciężarnej. Jeśli jeszcze przyszła mama nie powiedziała Ci, jaka jest płeć dziecka, poczekaj, aż sama to zrobi. Nie rób analizy jej pryszczy na nosie. Prawda jest taka, że wygląd mamy ma niewiele wspólnego z płcią dziecka. A takie prognozy zwykle się sprawdzają, ale na opak. Tak było np. w moim przypadku. ☺

Ciąża to okres, w którym kobiety i tak są mocno wyczulone na punkcie swojego wyglądu więc popularne stwierdzenia typu: „córeczka odbiera Ci urodę“ są NIEDELIKATNE!

Co więcej, niektóre pary długo nie wiedza, jaka jest płeć ich dziecka, bo na przykład dzidziuś jest ułożony tak, a nie inaczej, inni nie chcą wiedzieć, a jeszcze inni chcą cieszyć się tą informacją tylko we dwoje.

Pytanie o płeć pociąga za sobą kolejne, niewygodne pytania i stwierdzenia. Tu też zamieszczam kilka z tych, które podesłały do mnie czytelniczki:

– a co woleliście chłopca/dziewczynkę?

– ooo to dziewczynka będzie dla tatusia/ chłopiec dla mamusi

– nie martw się następny będzie chłopiec/dziewczynka

– dziewczynki wdają się w ojców, na pewno będzie wyglądała jak tata

– dziewczynki są słodsze, bo można je ubierać/ czesać/ chłopak lepszy, bo …

 

5. KIEDY KOLEJNE DZIECKO? Na wstępie znów posłużę się podesłanymi przez obserwatorki przykładami niewygodnych pytań odnośnie potomstwa, z którymi spotykały się najczęściej:

– czy to będzie Twoje jedyne dziecko?

– jaką chcecie mieć różnicę wieku między dziećmi?

– dziecko nie może wychowywać się samo, bo będzie egoistą

– najlepiej, abyście zaraz zabrali się za kolejne

– najlepsza różnica wieku między dziećmi to X, Y,Z

– jedno dziecko będzie nieszczęśliwe

– musi być parka, może kolejne to będzie chłopiec/dziewczynka

 

I tak dalej i tak dalej… Ludzie litości, a skąd przyszła mama może to wiedzieć?! Może najpierw pozwolicie jej urodzić to, które jeszcze nosi w brzuchu? ☺

 

6. STRASZENIE PORODEM Zasypywanie przyszłej mamy informacjami o trudnych porodach to powszechne zjawisko.

I już klasycznie, kilka podesłanych przez Was przykładów:

– ja swój poród wspominam jak koszmar

– o mało nie umarłam

– 14 godzin w bólu, myślałam, że zwariuję

– nie mogłam chodzić przez tydzień

– miałam depresję poporodową

– błagałam o znieczulenie

Czemu rozmowa z kobietą w ciąży jawi się niektórym jako zaproszenie do opowiadania tych strasznych historii i pytanie przyszłych mam czy boją się rodzić? Otóż prawda jest taka, że kobiety najczęściej rzeczywiście się boją, zwłaszcza gdy jest to pierwsza ciąża. Historie mrożące krew, rodem z horrorów, naprawdę nie pomagają! Może lepiej, zostawcie je na moment, gdy kobieta będzie już „po“ i będziecie mogły wymienić się doświadczeniami 🙂 .

 

7. BĘDZIESZ RODZIŁA NATURALNIE CZY CESARKA? Tak samo niedyskretne pytanie, jak pytanie o to ile się zarabia. Tu w zależności od odpowiedzi ciężarnej zaczynają pojawiać się wykłady, (poniżej nadesłane przez moje czytelniczki przykłady):

– naturalny poród to koszmar, będą cię zszywać, boli, nie można potem chodzić/ siedzieć/ ciało zmienia się nie do poznania, nie można uprawiać seksu przez X czasu

lub

– cięcie cesarskie to nie poród, potem nie możesz się schylać, iść do toalety, masz bliznę, nie masz więzi z dzieckiem, dziecko ma dziwną głowę, nie będzie miało odporności, nie będziesz miała mleka.

 

Wydaje mi się, że jedyną metodą na uniknięcie kazania na temat rodzaju porodu jest udzielenie takiej odpowiedzi, jakiej oczekuje pytający ☺. I problem z głowy!

 

8. NO, TO TERAZ SKOŃCZĄ SIĘ WYJAZDY/ IMPREZY/ ŚNIADANKA NA MIEŚCIE/ WAKACJE – w to miejsce wstaw to, co najbardziej lubicie robić jako para i z czego jesteście znani. Bo właśnie to się Wam „skończy” ☺.

Niestety, tekst ten powraca jak bumerang i właśnie ten przykład denerwującej uwagi, również pojawiał się najczęściej w wiadomościach nadesłanych przez moje czytelniczki. Przykre prawda?

Drodzy „życzliwi“ – posiadanie dziecka nie oznacza końca świata/ życia! Oczywiście, istnieje wiele modeli rodziny/ rodzicielstwa – niektórzy skupiają się na rodzinie i „przyjemności“ odkładają na bok, dobrze czują się przebywając w domu, nie mają potrzeby, aby do życia wprowadzać „dodatkowe atrakcje“ – rozumiem to, szanuję, każdy ma prawo, aby żyć tak jak chce.

W przypadku innych rodzin pojawienie się dziecka nie powoduje prawie żadnej zmiany i gdy tylko młodzi rodzice nauczą się „obsługi“ niemowlaka, a dziecko może bezpiecznie się z nimi przemieszczać – wracają do „normalnego“ trybu życia. Sama znam/ widziałam wiele par, które pakują maluchy i już od pierwszych miesięcy z nimi podróżują, wychodzą do restauracji etc.

Apeluję, nie mierzmy innych swoją miarą!

 

9. WYŚPIJ SIĘ, BO POTEM NIE BĘDZIESZ MIAŁA KIEDY! „Po porodzie nie prześpisz ani jednej nocy! Wyśpij się na zapas! Korzystaj póki możesz!„

Jedna z czytelniczek skomentowała to pytanie następująco „Serio? Jeszcze raz usłyszę/ przeczytam ten tekst to wyskoczę przez okno“, no nie mam innego wyjścia niż się pod tym podpisać ☺ .

Na zapas to sobie można co najwyżej schować słodycze do torebki. Po pierwsze i bez takich porad większości ciężarnych doskwiera ciągłe zmęczenie, inne z kolei mają ogromne problemy ze snem – zwłaszcza w nocy, gdy biega się do łazienki co 5 minut, a rosnący brzuszek nie ułatwia znalezienia wygodnej pozycji. Myślę, że każda świadoma przyszła mama zdaje sobie sprawę z tego, że po narodzinach dziecka jej noce będą przerywane karmieniami, w związku z czym będzie bardziej zmęczona. Według wszystkich poradników ten stan nie trwa jednak wiecznie. Dużo zależy oczywiście od dzidziusia, z relacji moich rodziców wynika, że byłam najmniej problematycznym bobasem na świecie – pół roku „przespałam“.

Przestańcie zatem straszyć przyszłe mamy!

 

10. DZIECKO ZMIENIA ZWIĄZEK! Ogólnie rzecz biorąc, czytając wszystkie powyższe podpunkty można dojść do wniosku, że ciąża to koniec świata, a życie po narodzinach dziecka legnie w gruzach i zmieni się na każdej płaszczyźnie.

„Najlepiej to już teraz złożę papiery rozwodowe, tak już na zapas. Bo jak już urodzi się dziecko, to wiadomo, że z miłością koniec, o igraszkach już nie wspominając. Najpierw depresja i połóg, no a później to już proza życia.„

Tak mniej więcej należy odpowiadać, gdy ktoś z życzliwością raczy pochylić się z troską nad Waszym związkiem po ciąży. ☺

 

11. NAPRAWDĘ WYBRALIŚCIE TAKIE IMIĘ? Na początek posłużę się wiadomością od jednej z Was:

„W moim przypadku właściwie każdy wymyślał imię, teściowa Zac (bo przeczytała w napisach końcowych w jakimś filmie i się jej spodobało), moja przyjaciółka stwierdziła, że imię Ksawery jest beznadziejne, ale jej dzieci Eryk i Aleks są już znadziejne ☺ „

Jasiu? Pospolite. Basia, pretensjonalne. Stanisław? Jak do małego chłopca można wołać „Stanisław?!“ Z jakiegoś nieznanego mi powodu, ludzie uważają, że dopóki dziecko jest w brzuchu to mogą jawnie komentować imię, które wybrali przyszli rodzice i informować ich o tym, że jest: staromodne, dziwne, pospolite lub śmieszne etc.

Niezależnie od tego, czy będzie to Jeżyna, Safira, Amnezja czy Jeronimo Martin – to nie Ty będziesz powtarzać je kilka razy dziennie ☺ . (Ten Stanisław i Ksawery nie wydają się już takie pospolite, co? )

 

12. CO TY JESZ? MASZ JEŚĆ ZA DWOJE/ SKOŃCZĄ SIĘ DIETY Standardowo, na początek lista nadesłana przez czytelniczki. W ciąży wielokrotnie usłyszałyście, że:

– no teraz skończą się te Twoje wygłupy z dietą

– co tak mało jesz?

– czy nie za dużo tych ziemniaczków?

– masz jeść pełnowartościowe posiłki, dziecko jest głodne!

– nie jedz tuńczyka, sera, glutenu etc.

– musisz jeść mięso (ale tylko z …)

– jak to pijesz kawę?

– to szkodzi dziecku

– musisz jeść za dwoje

– oj tam, teraz możesz pozwolić sobie na trochę więcej słodyczy.

Ciężarna musi się liczyć, z tym że przy każdym posiłku towarzyszyło będzie jej uporczywe przypatrywanie się temu, co akurat znajduje się na jej widelcu. Będzie też musiała nieustannie przekonywać, że nie musi jeść ZA DWOJE, tylko DLA DWOJE.

Teściowa, sąsiadka, babcia, dziadek, ciocia, pani w piekarni, pan w mięsnym, a nawet sprzedawca biletów w kinie. Wszyscy oni czują się zobowiązani, by pouczyć ciężarną na temat tego, co powinna, a czego nie powinna jeść. Niestety, w naszym kraju kwestia jedzenia w ciąży jest czymś, z czym nie da się walczyć, a tym bardziej dyskutować. Można płakać, błagać, żadne tłumaczenia, że od mięsa Was odrzuca, że od ciasta macie zgagę albo że nie jesteście akurat głodne, nie pomogą ☺

 

13. JAK BĘDZIESZ KARMIĆ? – CZYLI TERROR LAKTACYJNY To pytanie pojawi się prędzej czy później. Nadciąga niczym chmura burzowa i wisi nad Waszymi głowami – jest nieuniknione. Nie pomogą tu tłumaczenia, że planować to sobie można co się zje na obiad. Niektóre matki bardzo chcą karmić, a nie mogą. Inne nie chcą, a jeszcze inne tę decyzję podejmą, gdy dziecko się urodzi. Niezależnie od jej decyzji, TO BARDZO PRYWATNA SPRAWA. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Przestańmy się zatem interesować cudzymi cyckami, uszanujmy wybory innych.

A Wy drogie mamy, jeśli nie macie siły się tłumaczyć z wyboru, ponownie – udzielcie takiej odpowiedzi, jakiej oczekuje rozmówca ☺.

 

14. ZABOBONY I LUDOWE WIERZENIA. To taka wisienka na torcie na koniec tego wpisu ☺. Przyznam się, że czytając niektóre Wasze wiadomości miałam ubaw po pachy (większości z nich nie znałam!). Drogie mamusie jedyną rozsądną reakcją na to jest śmiech. Nie wolno Wam w to wierzyć, a tym bardziej się przejmować!

Oto kilka z najczęściej powtarzających się w Waszych wiadomościach przesądów:

– Nie kupuj wyprawki/ nie przygotowuj pokoiku przed narodzinami- TO PRZYNOSI PECHA

– Nie obcinaj włosów, bo dziecko będzie łyse

– Nie farbuj włosów, bo dziecko będzie rude

– Masz zgagę? Dziecko będzie włochate

– Nie noś łańcuszka na szyji, bo dziecko owinie się pępowiną

– Nie siedź po turecku, bo dziecko będzie miało krzywe nogi

– Nie dotykaj brzucha, bo dziecko będzie miało znamiona

– Jeśli brzuch jest okrągły lub opadnięty będzie dziewczynka, a jeśli spiczasty – chłopiec

– Przyszła mama nie powinna z nikim dzielić się jedzeniem, bo będzie miała mało pokarmu

– Ciężarnej kobiecie się nie odmawia, ponieważ tego, kto odmówi, zjedzą myszy

– Podczas zmywania naczyń nie wolno ciężarnej polać brzucha wodą, bo dziecko będzie alkoholikiem

– Apetyt na słodkie potrawy wróży urodzenie dziewczynki, a na kwaśne i ostre – chłopca

– Nie maluj się, bo dziecko zejdzie na złą drogę

– Nie siadaj tyłem do kierunku jazdy, bo dziecko ułoży się w pozycji pośladkowej

– Nie patrz przez dziurkę od klucza, bo dziecko będzie miało zeza

Uff… to by było na tyle. Nazbierało się tego trochę prawda? Drodzy czytelnicy, pamiętajcie, że niezmiernie łatwo jest sprawić ciężarnej przykrość lub wpędzić ją w zakłopotanie pytaniem/ stwierdzeniem, które nigdy nie powinno mieć miejsca.

Miło jest usłyszeć „kwitniesz w tej ciąży” albo „córeczka dodaje Ci urody”, jednak pewne teksty powodują, że w umyśle ciężarnej pojawia się żądza krwi.

Przyjmijmy lepiej zasadę, jeśli nie możemy powiedzieć ciężarnej nic miłego – nie mówmy nic!

Wystarcz wykazać się odrobiną empatii i nie mówić rzeczy, których sami nie chcielibyśmy usłyszeć będąc na miejscu kobiety w ciąży!

 

Komentarze

12 komentarzy
Donna
22 lutego 2018 at 21:41

Leciałam ostatnio z przyjaciółką i jej 3-miesięcznym synkiem samolotem. Nie ważne czy to była podróż zachcianka czy sprawa życi, albo śmierci. Na lotnisku przyczepił się do nas facet. Obcy człowiek. I lawina pytań „a nie boi się pani, że mu się coś stanie, a będzie płakać, a bębenek w uchu mu pęknie, a nie lepiej samochodem, a nie za mały, a zmiana ciśnień”?! A IDŹ PAN W CIUL! Dlaczego obcy ludzie dają sobie prawo do takich wywodów? Niektórzy chyba nie mają swojego życia.

23 lutego 2018 at 08:12

I jak w takiej sytuacji kobieta ma się nie stresować? ;/
Mam nadzieję, że mimo to sobie świetnie poradziłyście i mały dał radę 🙂

Donna
23 lutego 2018 at 09:58

Na małym ta wyprawa nie zrobiła większego wrażenia. Pewnie dużo zależy od dziecka. Nasz bobek lubi ludzi, śmieje się, a marudzi tylko gdy jest głodny lub śpiący. Jest wzorowo zdrowy, pod stałą opieką pediatry, który nie widział przeciwwskazań do lotu. Więcej stresu oczywiście dla nas, podsycanego opinią osób postronnych. Moja „rada” – nie daj się zwariować, a będziesz najlepszą matką dla swojej dzidzi 🙂

23 lutego 2018 at 13:46

Święta prawda!;)

Natalia
23 lutego 2018 at 09:31

Świetny wpis Kasiu 🙂 szok ze ludzie są nieraz tak nietaktowni ????ale Twój wpis napewno podnosi na duchu kobiety w ciąży, a tym „życzliwym” daje do myślenia.

23 lutego 2018 at 13:45

Taką mam nadzieję, w końcu był pisany w oparciu nie tylko o moje odczucia, ale też wielu moich czytelniczek 🙂

Klaudia
24 lutego 2018 at 20:48

Czekałam na ten wpis. Niestety każdy z tych punktów mnie dotknął, a szczególnie temat wagi. Zawsze byłam szczupla, a w ciąży bardzo szybko zaczął rosnąć mi brzuszek. Pojawiła się też niedoczynność tarczycy. Zbiera mi się woda, głównie wieczorem. W pewnym momencie było mi tak źle ze sobą, że szukałam diety odchudzającej dla kobiety w ciąży. Komentarz mojej kuzynki „Ty się pilnuj, bo ci druga broda rośnie” dobił gwóźdź do deski. Na szczęście w porę opamiętalam się. Maluch zdrowy, a ja będę miała czas na formę po porodzie.

25 lutego 2018 at 13:47

Matko… bardzo Ci współczuję – ludzie czasem potrafią wykorzystać każdą okazję aby komuś dopiec. Najważniejsze, że maluch zdrowy, a po ciąży szybko się wraca do formy 🙂

Klaudia
24 lutego 2018 at 23:11

Sama prawda. Tak apropo jeszcze wyjść po urodzeniu … byliśmy jakiś miesiąc po porodzie w Ikea. Ludzie zadawali nam pytania „z takim małym dzieckiem na zakupy?” …. my jako młodzi rodzice zdziwieni, ze może serio coś z nami nie tak, ale… przecież nie będziemy zamknięci siedzieć w domu. Życie nam się nie zmieniło, tylko ktoś nowy do nas dołączył. Dalej robimy co lubimy, na ferie z 3,5msc córka pojechaliśmy do Zakopanego. Tam tez spotkaliśmy się z opinia grupy młodziaków, ze oni z dziećmi nie będą chodzić w takich miejscach (zwykła karczma na kupowkach) bo to ludziom może przeszkadzać, ze dziecko zapłacze. Miałam ochotę ich palnąć. Ludzie zapominają, ze sami dziećmi byli… A rodzice z dzieckiem tez ludzie. Nie widzę nic złego w spędzaniu czasu razem z córka poza domem.

25 lutego 2018 at 13:49

W takich sytuacjach trzeba grzecznie ludzi poprosić aby nie wtykali nochala w nie swoje sprawy 🙂 Cieszę się, że staracie się „normalnie” funkcjonować z maluchem. Nie ma co się przejmować gadaniem otoczenia! Dużo wytrwałości :*

Aga
25 kwietnia 2018 at 16:02

Po prostu od momentu zajścia w ciążę ludzie traktują matki jakby były niepelnosprytne umysłowo… Nie wiadomo, co powoduje, że uzurpuja sobie prawo do takich tekstów, wiecznego pouczania. A teksty pt „po porodzie to się dopiero zacznie” „rodzicielstwo to nie bajka”, „dasz mu cyca i będziesz miała spokój…” serio – czy życie z dziećmi czy nie – nigdy bajką nie jest. W życiu sprzed narodzin dziecka też są problemy, kłopoty, stresy – być może z innych materii, ale potrafią tak samo dać w kość. A teksty z cycem należą do moich znienawidzonych – nie mam cycow, mam piersi. Czasem mam wrażenie, że kobieta w ciąży przestaje być w oczach ludzi osobą – staje się matka, najlepiej jak najbardziej doświadczona złymi chwilami, dolegliwościami, ciężkim porodem (koniecznie bez znieczulenia, bo przecież każdy idiota wie, że tylko gdy kobiecie pęknie szyjka, długo się goi krocze i rodzi bez znieczulenia to wtedy faktycznie rodzi). Powinna nie spać, nie chcieć spędzać czasu z mężem, koleżankami. Mieć rozczochrane włosy, chodzić w dresach itp. Z kolei z drugiej strony NIE POWINNA taka być, powinna zaraz po porodzie śmigać ze śpiewem na ustach, umalowana, po pół roku wróci do pracy, mieć czas dla męża, koleżanek i wizytę w spa, a najlepiej jeszcze się uczyć hiszpańskiego podczas karmienia piersią… Generalnie jest mnóstwo speców, którzy od zajścia w ciąże traktują taka kobietę jak kogoś, kto nie ma prawa rozporzadzac sobą i tym, jak wygląda, jak je, jak opiekuje się dzieckiem itd itp. Do tej pory mogła decydować, po zajściu w ciążę traci te kompetencje, jest ubezwlasnowolniona. To jest najbardziej dobijajace. Szczęśliwie ja mam męża, który to doskonale widzi, potępia, jest tym samym partnerem i człowiekiem co wcześniej dla mnie. Za tydzień rodze – postanowiliśmy oboje lub, że będziemy eliminować takie osoby ze swojego otoczenia – szkoda nerwów. Pozdrawiam

26 kwietnia 2018 at 08:31

Bardzo pięknie napisane :)! Podpisuję się pod tym.
Trzymam mocno kciuki za Waszą rodzinkę 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.
Wymagane pola są oznaczone *