JEŚĆ, PIĆ … SPAĆ – CZYLI GDZIE ZJEŚĆ ŚNIADANIE W WARSZAWIE?

Już jestem, jestem zgodnie z obietnicą z resztą ☺ . W dzisiejszym wpisie chciałabym polecić Wam jedno ze smacznych miejsc, do którego od czasu do czasu się wybieramy. Z wizytą w Charlotte Menora zwlekaliśmy, żeby nie skłamać, ponad 1,5 roku.  Może jestem nudna i mało mainstreemowa, ale nie cierpię chodzić do miejsc, na które aktualnie jest największy HYPE. Tzn. nie należymy do tych osób, które  gdy tylko otwiera się nowe miejsce w Wawie lecą tam na złamanie karku, aby strzelić foteczkę i się oznaczyć. My, jak prawdziwi hipsterzy, robimy te wszystkie rzeczy ALE… jakiś rok, dwa później ;).

Poziom Charlotte z Placu Hipstera (Zbawiciela) wszyscy znamy – kolejki jak za PRL, średniawa obsługa,  z jedzeniem różnie bywa, zatem do wizyty w Charlotte Menora podchodziłam bez większych oczekiwań. Pierwszy raz do Menory udaliśmy się (przebiegle) w grudniu zeszłego roku, a dokładnie w okresie Świąt Bożego Narodzenia = zero kolejek… gdziekolwiek ☺. W środku było puściutko, a to już dobry znak. Co więcej, obsługa jest o wiele, wiele lepsza, niż na Pl. Zbawiciela.

Podobnie jak w wyżej wymienionym lokalu i tu pieczywo wypiekane jest na miejscu, ale menu kawiarni Charlotte Menorę wyróżnia jednak pieczywo żydowskie, takie jak bajgle, chałki czy chleby żytnie oraz menu poszerzone o dania kuchni żydowskiej, w tym specjalne potrawy przygotowywane z okazji ważnych świąt żydowskich.

Wczoraj z rana znów naszła nas ochota na świeże pieczywko i smarowidła, aby uniknąć kolejek, wyszliśmy z domu odpowiednio wcześniej. Korzystając z zapasu czasu, przespacerowaliśmy się po okolicy – uwielbiam tę część Warszawy. Niestety, gdy wróciliśmy pod drzwi lokalu, zdążyła się tam już zebrać spora grupka gości ( ostentacyjnie wznoszę oczy ku niebu), którzy powolutku, niby nigdy nic zaczynali zacieśniać krąg, niebezpiecznie zbliżając się do drzwi. Kelnerzy musieli czuć niezłą presję, 15 osób stało i wpatrywało się na nich, bez mrugania, przez szyby lokalu ;).

Na śniadanie zamówiliśmy „śniadanie Charlotte” – koszyk pieczywa oraz domowa konfitura, czekolada, lub miód, dowolny napój lub sok w cenie 17zł.

Do tego każde z nas zamówiło omlet francuski z dodatkami, koszt 10zł ( heloooo, na czas ciąży zawiesiłam liczenie kalorii ;)).

 

Na pewno można o Charlottcie na placu Grzybowskim powiedzieć dwie rzeczy: jest tania i smaczna. Za tą istną ucztę zapłaciliśmy ok. 50 zł + napiwek, co w porównaniu z kosztami standardowego weekendowego wypadu na śniadanie jest naprawdę zadowalające.

Charlotte Menora to nie tylko smaczna oferta jedzenia i picia. To także przyjemne dla oka (i Instagramu) wnętrze. Dzięki ogromnym oknom lokal jest przestronny i jasny. W środku znajdziecie sporo małych stolików, dużą, drewnianą ławę oraz, w sezonie letnim, ogródek. Gwiazdą wnętrza jest długa lada z wyeksponowanymi wypiekami.

 

CHARLOTTE MENORA

  • plac Grzybowski 2
  • Godziny otwarcia
    poniedziałek – czwartek 7.00 – 24.00
    piątek 7.00 – 01.00
    sobota 9.00 – 01.00
    niedziela 9.00 – 22.00
  • można płacić kartą
  • lokal przyjazny dla mam z dziećmi – krzesełka do karmienia, przewijak w toalecie

Przykładowe dania:

  1. Granola z jogurtem 9zł
  2. Pastrami 10zł
  3. Tartines 11zł
  4. Espresso 5zł

 

Komentarze

Brak odpowiedzi

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.
Wymagane pola są oznaczone *