TRZY FRANCUSKIE KOMEDIE, KTÓRE MUSISZ ZOBACZYĆ

Dziś przygotowałam dla Was, trzy francuskie komedie, które rozbawiły nas do łez. Uwielbiam francuskie kino, mam nadzieję, że uda mi się zarazić nim i Was! Jeśli potrzebujecie gardłowego śmiechu, chcecie trzymać się za brzuch, dostać głupawki i przez cały weekend być w dobrym nastroju, to musicie zobaczyć te filmy!

 

1. JESZCZE DALEJ NIZ PÓŁNOC

Kapitalna komedia, nie mogłam powstrzymać się ze śmiechu, a co najważniejsze nie jest to kolejna, stylowa hollywoodzka produkcja z wymuskanymi aktorami w roli głównej.

„Jeszcze dalej niż Północ“ to film, który od początku do końca ogląda się z przyjemnością. Mimo dość prostej fabuły po seansie odczuwa się niedosyt.

Francuski naczelnik poczty Philippe zostaje dyscyplinarnie przeniesiony do innej placówki, znajdującej się (na jego ogromne nieszczęście) na dalekiej, zimnej północy kraju. Zarówno on, jak i jego żona są niezwykle zawiedzeni, gdyż okazuje się, zamiast na francuską riwierę skierowany zostaje do miejscowości Bergues, gdzie jak miejskie legendy głoszą, ciągle pada deszcz, jest niezwykle zimno, ludzie umierają młodo, a mieszkańcy posługują się nietypowym językiem – ogólnie rzecz biorąc jest to koszmar każdego Francuza.

Jak Philippe odnalazł się w nowych realiach? Co tam przeżył? Czy uda się mu skonfrontować swoje uprzedzenia z rzeczywistością. Jak sobie poradził? Musicie zobaczyć sami.

ps. Rekomenduję oglądanie filmu z napisami ☺

2. ZA JAKIE GRZECHY, DOBRY BOŻE?

I w tym przypadku kino francuskie nie zawodzi „Za jakie grzechy, dobry Boże?„ to sympatyczna komedia, lekka, zabawna i godna polecenia. Podobnie jak w Skandynawii (klik) tak i we Francji, problematyczne kwestie multikulturowości, jej funkcjonowania, ksenofobii i mieszanych małżeństw okazały się idealną materią pod nurt kina komediowego. Oczywiście, w obecnych czasach, gdy społeczeństwo i opinia publiczna są coraz bardziej wyczulone na wszelkie przejawy rasizmu, produkcja filmowa dotykająca tej tematyki wydaje się dość ryzykowna. Jednakże nie taki diabeł straszny, okazuje się, że odpowiednie ujęcie tej tematyki bez narzucania politycznej poprawności, bardziej otwiera widzów na „inność“, niż wszystkie możliwe kampanie społeczne skierowane przeciwko rasizmowi.

Bez dwóch zdań historia ta jest genialną farsą obyczajową, gdzie niewątpliwym plusem jest to, że nie przekroczono w niej granicy dobrego smaku, Mam wrażenie, że „Za jakie grzechy, dobry Boże?” jest filmem, którego fabuła równie dobrze, zamiast we Francji mogłaby się rozgrywać w Polsce ☺.

Film opowiada historię francuskiego małżeństwa przywiązanego do tradycji i tradycyjnych korzeni. Życie tej konserwatywnej pary zostaje wywrócone do góry nogami, gdy ich trzy córki poślubiają mężczyzn nie tylko odmiennej religii ale i pochodzenia. Z nieskrywanym smutkiem godzą się na kolejne śluby swoich córek, świętując je niemal w „grobowej“ atmosferze. Finalnie ich największym marzeniem staje się wydanie ostatniej córki za poukładanego „Francuza, katolika, z dobrego domu”. Jak rozwinęła się historia? Koniecznie przekonajcie się sami!

 

3. PRZYCHODZI FACET DO LEKARZA

Prawie dwie godziny spędzone na oglądaniu tego filmu to znakomicie zagospodarowany czas, trudno bowiem nie parskać śmiechem co kilka minut. Podobnie jak w przypadku poprzednich pozycji sensu istnienia po obejrzeniu tego filmu nie odnajdziecie, ale przecież nie po to oglądamy komedie ☺ .

Po raz kolejny na ekranie pojawia się Dany Boon – to nazwisko jest dla mnie gwarantem dobrej komedii. Uwielbiam go! Główny bohater – Romain Faubert jest zdrowy jak ryba. Problem w tym, że nie chce w to uwierzyć. Jest czterdziestoletnim mężczyzną, który z racji swej posuwającej się hipochondrii cierpi na uciążliwą samotność. Jego mieszkanie przypomina dobrze zaopatrzoną, niezwykle sterylną aptekę, a każdy kontakt z inną żywą istotą w jego oczach jest potencjalnym, zmasowanym atakiem bakterii. Jego przyjaciel, a właściwie zaufany lekarz, zmęczony ciągłymi atakami paniki Romaina postanawia pozbyć się kłopotliwego towarzysza namawiając go do znalezienia sobie partnerki.

W wyniku dziwnego zbiegu okoliczności główny bohater zostaje wzięty za… przywódcę ruchu oporu jednego z objętych wojną krajów.

W filmie tym gag goni gag, żart sytuacyjny żart kulturowy. Jest to zdecydowanie jedna z lepszych komedii.

 

Jeśli i Wy jesteście fanami francuskiego kina z chęcią poznam Wasze typy filmów! Zostawcie je w komentarzu 🙂

 

Komentarze

Jedna odpowiedź
27 sierpnia 2018 at 11:56

Świetne zestawienie. Duża część pozycji pokrywa się z moimi ulubionymi francuskimi komediami. Zapraszam również do mnie http://angellovesdreams.pl/francuskie-komedie-idealne-na-wieczor/ Muszę przyznać, ze francuskie kino ma w sobie swego rodzaju magiczną moc, która sprawia, że filmy te chce się oglądać i do nich powracać. Może to bracia Lumiere włożyli jakąś magię, która do dziś na tym obszarze trwa i uwalnia swoją moc 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.
Wymagane pola są oznaczone *